Podczas tegorocznych ferii zimowych, w Gminnym Ośrodku Kultury w Galewicach zorganizowano warsztaty wikliniarskie, które poprowadził Wacław Zabłocki. – To bardzo misterna praca, wymaga siły dłoni, palców oraz cierpliwości. Podczas tworzenia można się wyciszyć. Kiedyś, przed laty mój pradziad, dziadek, ojciec pletli koszyki, ja ubolewałam nad tym, że kiedy tata układał wiklinę zainteresowana byłam czymś innym. Zdecydowałam się skorzystać z oferty naszego Ośrodka Kultury – tłumaczyła Anna Kaczmarek, uczestniczka warsztatów.
Misterna praca przy ręcznym tworzeniu wiklinowych koszów i ozdób, to swojego rodzaju powrót do tradycji oraz ludowości. Kilka wieków temu, tereny ziemi sieradzkiej oraz wieluńskiej zamieszkiwali ludzie zwani „borusami”. Nazwa ta nie wzięła się przypadkowo – niegdyś porastały tutejsze ziemie gęste lasy, dzięki którym rozwijały się rzemiosła związane z drewnem. – Wśród tubylców prym wiedli: kołodzieje, stelmachowie, szkudlarze kładący gont na dachach oraz bednarze. Wytwarzano także narzędzia, fotele, kosze oraz narzędzia z wikliny. Całe życie kręciło się wokół drewna - tłumaczył podczas warsztatów instruktor Wacław Zabłocki. Adepci wikliniarstwa nauczyli się od podstaw samodzielnie wyrabiać ozdoby z młodych pędów wierzby. Jak widać po raz kolejny, czasem plecenie ma sens.. a nauka chcąc nie chcąc poszła głęboko w las – jak za starych, dobrych czasów.